wtorek, 30 czerwiec 2009

Te lata, kiedy każda dupa chciała wyglądać jak Cher A typy nakładały nawet na jądra żel

a... gry wymagały więcej wyobraźni. Nie było grafiki 3d, wiiiiiilota, Kratosa i jego megabrutalnych akcji z patroszeniem bogu ducha winnych minotaurów jak krewetki w przydrożnym chińczyku. Starzeję się. Dlaczego ? Bo mówię "Panie, drzewiej to było dobrze ....". Uważam, że kiedyś było fajniej czego przykładem jest proszę Państwa ADOM. Rozwijając skrót mamy Ancient Domains of Mystery. Wygląda to, to tak:


A więc tekstówka, dziejąca się w świecie epic fantasy. Co jak mniemam widać na załączonym obrazku - dla wszystkich niezaznajomionych, nasz bohater (literka @) znajduje się w wiosce krasnoludzkiej wykutej w skale.... (krasnoludy to "h").


Jak widać wyobraźnia jest nieodzowna. Jednak gdy już się wkręcimy to możliwości są niemal nieograniczone. Można rozwijać postać, czarować, uczyć się, trzeba jeść (sic!), można wspinać się w górach, można mieć psa, można zabić dowolną postać (ale wtedy lepiej unikać całej wioski ;), można kopać przedmioty i ciała (to już dla bardziej frekowatych), można zjeść ciało każdego wroga... i tak dalej i tym podobne. Jedyne czego nie można to saveo'ać ... śmierć jest definitywna. Oczywiście można skopiować plik postaci i go dograć po śmierci... Decyzja należy do Ciebie. Ja szczerze powiem, że jestem save-scumem :-)

Acha. Gra jest darmowa i do pobrania stąd.

wtorek, 2 czerwiec 2009

Jak feniks z popiołów

Jak feniks popiołów, ten blog powstanie ku żywym, Kilka notek czeka na publikację, z wyjazdu rowerowego, flame-war z Mirkiem Połyniakiem itd. A na razie super szybka, prezentacja niefartownego wyświetlenia się bannera... na onecie. Zwracam uwagę na korelację, pomiędzy jedynką w wiadomościach a głównym motywem na bannerze.

poniedziałek, 20 kwiecień 2009

Lód. Mission Accomplished.

Odgrażałem się. Zaklinałem, że przeczytam i z dumą chciałem ogłosić, że udało mi się. Przeczytałem Lód. Zanim wgłębimy się w meandry fabuły, warto przypomnieć sobie historię (na razie przez małe H) powstania Lodu. Jacek Dukaj planował napisanie krótkiego opowiadania. Powtarzam, krótkiego opowiadania... ale, zmieniał... przeprawiał i wyszło mu 1700 (sic!) znormalizowanych stron maszynopisu. Po wydrukowaniu, w twardej oprawie, mamy do przeczytania prawie 1100 stron. Niezłe wyzwanie, szczególnie dla czytaczy tramwajowych.


Przejdźmy jednak do rozważań, czy warto ? Czytając opinie w głównych sklepach, wychodzi raczej, że nie. Moje pierwsze wrażenie odnośnie tego dzieła było podobne. Czytałem Lód (z przerwami na ok. 10-12 książek) około pół roku. Pierwsze 183 strony... czytałem 4 miesiące. Następnie powiedziałem sobie, że albo teraz albo nigdy i męczyłem Lód. Dla niecierpliwych powiem tak... było warto.

Co prawda pierwsze 400 stron (podróż głównego bohatera pociągiem oraz Warszawa) dłużą się niemiłosiernie, to klimat lodowego Irkucka odpłaca czekanie z nawiązką. Nie będę streszczał fabuły (za długa i pogmatwana) jednak mogę zdradzić, że dzieje się ona głównie w dwóch miejscach. Po pierwsze bohater dojeżdża na miejsce akcji (400 stron). Następnie jest w miejscu akcji (reszta). Pierwsza część dłuży się Dukajowi, z jednego względu - musi zbudować świat. Frakcje, postacie, wrogów, przyjaciół. INTRYGĘ. Następnie, już w zimnym Irkucku autor skrzętnie korzysta z wszystkich wprowadzonych postaci. Niby proste. Niby dzieje się tak zawsze, że strzelba powieszona na ścianie w pierwszym akcie, w trzecim musi wystrzelić. Jednak biorąc pod uwagę rozmach dzieła Dukaja, można powiedzieć, że wystawia czytelników na nielichą próbę.

Zatem wracając z przydługiej dygresji, Lód jest wart przeczytania - po pierwsze dla oniryczno-lodowej atmosfery syberyjskiego miasta. Po drugie dla postaci (Tesla! Pocięgło ! Jelena ! Filipov ! sam Benedykt oraz mój idol Ziejcow), które jak zwykle są poniewierane przez autora. Rewelacyjne są również postacie drugoplanowe - głownie czynownicy, którzy kojarzą mi się z polskim ZUS/US :-)

Dla początkującyh dukajowców - nie jest to książka dla was. Zacznijcie od Innych Pieśni / Czarnych Oceanów / Xavrasa Wyżryna. Jeżeli nie czytaliście nic Dukaja, to będzie wam ciężko. Mogą nie pomóc nawet salonowe stwierdzenia, że Lód trzeba przeczytać :-). Dla zaawansowanych dukajowców - i tak pewnie przeczytaliście - jeżeli nie to mistrz po raz pierwszy może wystawić was na próbę. Jednak na koniec odzyskuję formę i już sobię ostrzę zęby na Córkę Łupieżcy (ostrzenie zębów polega na przeczytaniu Żambocha, Piekary, Pillipuka oraz Clarksona)

wtorek, 31 marzec 2009

Is:unread

Długa przerwa. Ufffff. Tęskniliście ? No pewnie, że tak... Sądzę, że jeszcze dwa czy trzy dni bez posta i otrzymałbym masę maili (dwa albo trzy), o treści wyrażającej zaniepokojenie... co się ze mną dzieje ?!. Przecież tłumy czekają. Zatem jestem.



Co było przyczyną tak długiej nieobecności? Czyżbym zwątpił w sens pisania tego bloga ? Oczywiście, że nie... napotkałem na swojej drodze dwie rzeczy: pracę + przeprowadzkę. No i wreszcie przeczytałem Lód !!! (sic ! jes! rządzę!). Recenzja niedługo.

Na pierwszą notkę po przerwie, szybka informacja. Dla użytkowników Gmaila (od razu przyznaję, że wygooglowana... ale nie pomnę po jakim query). Używając webmaila (który czasem pada) zacząłem napotykać problem nieprzeczytanej poczty. Szukałem możliwości wyfiltrowania ... i oznaczeniu "spamowych" maili jako przeczytanych.

I jest taka możliwość: wpisujemy w wyszukiwarkę gmailową "is:undread". Voila. Z resztą sobie musicie poradzić sami.

piątek, 27 luty 2009

Google.com i Youtube niedostępne na Google Trends

Dokładnie tak jak w tytule... nie mogłem uwierzyć (chociaż inni już o tym pisali), że próbując sprawdzić wielkość ruchu na youtube oraz innych serwisach google, za pomocą Google Trends. Oto co zobaczyłem:


Żadnych danych ?!!




Jak to ma się do misji Google, która stanowi:

Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się one powszechnie dostępne i użyteczne
to naprawdę, nie wiem. Nie chcę robić flameów... ale don't be evil ? Dzielą się moim danymi i porządkują informacje ale rzeczy o sobie nie ujawniają? (może nie doczytałem oficjalnego wyjaśnienia... ale na pierwszy rzut oka wygląda to słabo.

Dlaczego część serwisów nie jest dodana do Google Trends:

10. Are all websites included?

No. Not all websites are included in Trends for Websites. The following types of websites may not appear in the tool:

* Websites with low traffic volume below our threshold
* Websites that don't wish to be indexed by Google and have indicated their preference through a robots.txt exclusion file
* Websites that don't adhere to our Quality Guidelines
* Other websites for miscellaneous reasons

Myślę, że ten ostatni punkt :-). Tzw. furtka...

niedziela, 22 luty 2009

Back from SES

Kolejna notka. Bo jak mawia Dominik Kaznowski - bloga trzeba karmić. Zaznaczam, że notka nie będzie merytoryczna, o najnowszych trendach w SEM'ie. Jeżeli chodzi o relację na "gorąco" to polecam wpisy Bartka Berlińskiego, dostępne na Sprawnymarketing.pl. Mertytorycznie postaramy się odnieść do SES na blogu firmowym (mam nadzieję, że nie tylko ja bo do Londynu wybraliśmy się silną ekipą).


Miny nie zawsze były najszczęśliwsze, ale nie dajmy się zmylić pozorom. Wszyscy byli w miarę zadowoleni i uśmiechnięci :-). Szczególnie w trakcie przerw. Zanim jednak dotarliśmy do Londynu, udało się nam przeżyć przygodę... w samolocie jechali z nami ludzie, którzy wyglądali na terrorystów. To znaczy bawili się komórką, którą dość mocno chowali przed innymi ludźmi. Zdenerwowani pasażerowie, przeszli się to stewardessy ... i było przez chwilę dość nerwowo. Później panowie, jak mniemam, skonstatowali, że porwanie samolotu z Polakami nie byłoby zbyt rozsądne. Bo może, jako państwo nie mamy gigantycznej armii ale jako naród potrafimy być pamiętliwi (dowodów proszę poszukać w Historii).

Co do samego pobytu to, byliśmy na tyle naładowani, że udało się nam wyjść wieczorem na nocne zwiedzanie Londynu. Poniżej widoczne są dowody w postaci zdjęć. Poniżej Big Ben.



I drugie zdjęcie, pokazujące bok Opactwa Westminsterskiego. Niestety nie można było już wejść za barierkę. A szkoda :-)



Z rzeczy technicznych to doszedłem jak robi się rozmazane zdjęcia (małe ISO + długi czas naświetlania + maksymalna przesłona + statyw). Oto efekt (może brak ciekawej kompozycji, ale to jak mniemam przyjdzie z czasem).


Jeżeli chodzi o samą konferencję, to największym szokiem były osoby prezentujące. I nie chodzi tutaj o wiedzę. Chodzi tutaj o kwestię wieku :-) i płci. Generalnie na polskim rynku SEM mamy do czynienia (mówię tutaj o ekspertach etc.) z mocno zmaskulinizowanym światem. A tutaj, patrzę i widzę panią.... niemłodą, która mówi:


W 1995 roku, gdy optymalizowałam stronę...
Hmmmm. Ja w 1995 roku byłem w szkole podstawowej ! Podobnie mieli inni uczestnicy wykładów - też byli momentami zdziwieni, jeżeli chodzi o prowadzących. Co nie znaczy, że prezentujący mówili słabe rzeczy. O nieeee.... po prostu odbiegali od wyobrażenia o ekspercie SEM :-)

Sam czas pobytu w Londynie, był dla nas bardzo intensywny... Wszyscy byli zmęczeni, ale mam nadzieję, że zadowoleni. Miejmy nadzieję, że uda się nam tam dojechać w przyszłym roku.

niedziela, 15 luty 2009

W drodze na SES :-)

Notka szybka. Jako, ze czasu mało, a dziś przed meczem gwiazd warto abym zrobił. Zatem tylko informacyjnie, dla wszystkich fanów domagających się informacji, piszę: jadę na SES :-).



Trochę się boję. Brytyjczycy nie radzą sobie z zimą. Wystarczy 20 centymetrów śniegu i już nic nie działa. Poza tym, podobno jest tam kryzys a nasza ekipa będzie z Polski... jak wiadomo, wszyscy przybysze ze wschodniej europy zabierają rdzennym mieszkańcom Zjednoczonego Królestwa miejsca pracy.

No nic. Mam nadzieję, że jakoś niezauważeni przemkniemy w tłumie i damy radę. Oficjalne relacje zamieszczę na blogu firmowym. Nieoficjalne relacje postaram się dodać na niniejszymy. I bez puenty kończę :)

P.S. Może po powrocie, uda mi się skrobnąć felieton wzorowany na niedoścignionym J. Clarksonie. Będę pilnie obserwował !